Szpital w stanie krytycznym. Czas na odważną diagnozę.
- Data dodania:
- poniedziałek, 01 sierpnia 2011
O tym, że mysłowicki Szpital nr 2 tonie w długach, wiadomo od dawna.
12,5 miliona zadłużenia, które z każdym miesiącem narasta o kolejne 300 tyś. złotych. Najgorsza jest jednak niemoc władz. Brak właściwej diagnozy i sztuczne podtrzymywanie życia szpitala za pomocą kolejnych kredytów, prowadzi do katastrofy.
Nie trzeba być lekarzem, aby wiedzieć, że należy leczyć przyczyny choroby, a nie jej objawy. Niestety, tej zasady nie chce, albo raczej nie potrafi zastosować prezydent Edward Lasok. Kolejne dwa miliony kredytu, który spada na barki mieszkańców, uchroni szpital przed komornikiem, ale niestety nie zatrzyma narastających zobowiązań finansowych.
Trudno uwierzyć, ale cieszący się ponad dwudziestoletnim stażem samorządowym, Edward Lasok, nie ma pomysłu na mysłowicką ochronę zdrowia. Nowa dyrektor Szpitala nr 2, wciąż nie przedstawiła kompleksowego programu naprawy finansów placówki. Radni bez głębszej refleksji głosują za kredytowymi uchwałami prezydenta, jednocześnie zaciskając polityczną pętlę. Gdy Szpital nr 2 zostanie zlikwidowany, radni zgodnie potwierdzą: "głosowaliśmy tak, jak Pan chciał".
Nikt z mysłowickich decydentów, nie ma dziś odwagi zaprezentować planu restrukturyzacyjnego dla "Dwójki". Wszelkie reformy, cięcia i zmiany są bardzo niepopularne społecznie. Najwyższa pora, aby nasi politycy uświadomili sobie, że najgorszy lek, najlepiej leczy.
Jak uratować Szpital nr 2? Wariantów jest kilka. Po pierwsze włączyć SP ZOZ Szpital nr 2 do struktur nzoz-u prowadzonego przez Mysłowickie Centrum Zdrowia Spółka z o.o, czyli dawnej "Jedynki". Po drugie, utworzyć nową spółkę leczniczą. Trzeci wariant, to próba utrzymania stanu faktycznego. Ostatnie rozwiązanie najpewniej zakończy się wariantem czwartym, czyli likwidacją placówki.





