Kto zatrzyma galopujące zadłużanie miasta
- Data dodania:
- poniedziałek, 18 lipca 2011
Jak ratować miasto? Edward Lasok ma niestety tylko jedną odpowiedź: zaciągamy kredyt. Na wszystko. Na drogi, na szpitale, na przyłącza kanalizacyjne, na bieżące wydatki. Dlaczego radni się na to godzą?
O tym, że kondycja miejskich finansów jest zła jak nigdy wcześniej, przekonała się niedawno dyrektorka Szpitala nr 2. Prezydent obiecał wsparcie w wysokości 2 milionów. Lecznica dostała o połowę mniej, reszta została przejedzona.
Pierwsze decyzje nowego prezydenta rzutują na kolejne miesiące jego prezydentury. Już w grudniu zeszłego roku, Edward Lasok zaciągnął kredyt w wysokości 16 milionów złotych. Podczas ostatniej sesji, radni zgodzili się, aby włodarz zaciągnął kolejne miliony, ponad cztery na przyłącza kanalizacyjne i sześć na ratowanie czego się da.
Przed rokiem, w ogniu kampanii wyborczej, radni cieli mocno wydatki bieżące i nie chcieli nawet słyszeć o najmniejszej pożyczce. Oszczędzali. Po wyborach, jak sami tłumaczyli, postanowili dać nowej władzy kredyt zaufania. Pytanie brzmi: dlaczego tak łatwo zmienili zdanie?
Odpowiedzi próbuje szukać Michał Woźniczko, przewodniczący Nowych Mysłowic. - Po wyborach, strategia wszystkich klubów była taka sama. Godzimy się z decyzjami Edwarda Lasoka, przyzwalamy na kredyt, żeby mieć udział w podziale łupów. Tych jednak brak - mówi.
Wydaje się, że najszybciej otrząsnęli się radni Platformy Obywatelskiej. Szef mysłowickiej PO, Bernard Pastuszka porównał politykę Edwarda Lasoka do żywiołu. - To nie jest gaszenie, to jest podsycanie pożaru - ostrzegał. Wtórowali mu Jolanta Charchuła i Michał Makowiecki.
Edward Lasok ciągle posiada większość w Radzie Miasta. Koledzy z jego komitetu wyborczego są zatrudniani na miejskich posadach. Współtwórca jego kampanii wyborczej podpisuje, opiewające na kilkadziesiąt tysięcy złotych umowy z Urzędem Miasta. Najzagorzalsi do niedawna przeciwnicy zaciągania kredytu - radni Prawa i Sprawiedliwości - dzisiaj pracują w miejskich spółkach i milczą.
Jak długo będzie trwać, to ciche przyzwolenie na rujnowanie finansów miasta? Czy radnym starczy odwagi, by dać opór polityce galopujących kredytów?





