Tuż po wyborach, co jest w samorządach przyjętym zwyczajem, ruszyła karuzela stanowisk. Do urzędu, spółek i instytucji miejskich ściągani są swoi ludzie. Z urzędem problem jest największy, o czym przekonał się rzecznik prasowy sztabu wyborczego Edwarda Lasoka, Wojciech Król. Szykowany na kierownika kancelarii prezydenta i rzecznika prasowego musiał zadowolić się funkcją doradcy, bo na żadne z wymienionych stanowisk nie ma kwalifikacji.





