Kiedy obserwujemy – a przecież dzieje się tak ostatnio prawie codziennie – aktualną sytuację polityczna w kraju, wtedy aż chce się zaapelować ze wszystkich sił do wszystkich sił w Polsce (i tym samym w Mysłowicach) o zachowanie umiaru. Gdzieś tam w świecie jeden poseł pobije drugiego posła, a że my zawsze musimy czymś błysnąć. Tylko patrzeć trzeba jak na naszych oczach „jeden osieł zamorduje drugiego osieła”
To już nie przelewki – kończą się diety, czymś trzeba błysnąć żeby „swoi z okręgu” zapamiętali i znowu, kiedy nie będą mieli lepszego wyboru (jak już do urn zechcą przyjść) ten krzyż(yk) na nową drogę życia postawią. Większość, a na dobrą sprawę całość opinii wyrażanych przez obecną klasę (zresztą, jaką klasę ?!) polityczną ma na celu przyciągnięcie jak największej ilości wyborców, choćby głoszone hasła i obietnice były bez pokrycia i szans na ich realizację.
No i dziennikarze. Ano, też by mogli z rana szklankę mleka wypić albo mięty lub melisy. Dotyczy to wszystkich – telewizyjnych, radiowych i prasy codziennej. O lokalnej „Co tydzień” nie warto specjalnie się rozpisywać, bo tam Pani Redaktor "naczelna" (nazwisko nie pasuje do pyszczenia) wstrzyknie sobie przez zacietrzewienie trochę swojego jadu do porannej kawy i się „pokeka” – ot takie niebrzydkie słowo. Często niepotrzebnie nadaje się charakter sensacji niektórym wypowiedziom i tekstom pojawiającym się na forach internetowych.
Z naszego „mysłowickiego piekiełka” przytoczyć (przypomnieć) by niektórym radnym należało, że „z woli ludu”, ale często z woli kilkudziesięciu tylko mieszkańców (niech nawet będzie kilkuset) uzurpują sobie prawo do prezentowania takich zachowań, że aż w dupę szczypie.
A Prezydent Miasta?! Jak by nie liczyć, wybrało go (bo taki mieszkańcy mieli wybór i taką wolę) znacznie więcej mieszkańców niż poszczególnego radnego i to z lewej jak i z prawej strony.
10 kwietnia 2010roku, 11 września (niektórzy już nie pamiętają, który to był rok), fale tsunami, ciągle jeszcze Irak, Afganistan, Egipt, Libia itd. – za chwilę, bo tak biegnie życie – coraz rzadziej będziemy mówić, a jedynie wspominać publicznie głoszone nauki Jana Pawła II. Nie uzurpuję sobie prawa do przytaczania Jego nauk, ale wołam – Na litość! Schowajcie szabelki, a wkładajcie więcej wysiłku dla dobra człowieka ! Dla dobra mieszkańców naszego miasta!
... trochę chili
Zapewne niektórzy i tak żałują, że „z uwagi na wagę” nie da się pobrzękiwać armatami.