Wojciech Pawlik

Kiedyś pisałem dla Czterech Stron Demokracji pod znamiennym tytułem „… trochę soli, trochę pieprzu”. To był mój tytuł. Dzisiaj chcę pisać pod trochę innym. Czy spotkam się z krytyką? Oczywiście! Jestem gotów na krytykę i to zarówno od strony głoszonych przeze mnie poglądów, stylu, gramatyki i interpunkcji, a za ortografię odpowiedzialny niech będzie … komputer.

Można mi wiele zarzucić, ale poruszana różnorodność tematów wynika z własnych przemyśleń, doświadczeń, obserwacji i wsłuchiwania się w głosy otaczających mnie ludzi. Nie mam zamiaru wszystkiego kontestować.

Zapraszam na „… odrobinę chili”

Wojciech Pawlik, syn Franciszka i Heleny

  1. ... z lekka smrodliwy temat

    Data dodania:
    wtorek, 10 stycznia 2012
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Kiedy np. w pracy masz zamiar pójść do ubikacji, rozważ taki przebieg sprawy:
    - wchodząc z korytarza dotykasz klamki, którą dotykał ktoś, kto z tej ubikacji wyszedł i … może nie umył rąk,
    - następnie otwierasz kabinę dotykając klamki, którą ktoś wcześniej dotykał … na pewno brudną ręką,
    Zamykając drzwi kabiny dotykasz brudnej klamki, podnosisz klapę, lub/i deskę, a potem dotykasz … różnych rzeczy. Robisz … swoje, znów dotykasz … różnych rzeczy i zaczyna się proceder z klamkami. Ufifraną ręką dotykasz klamki dokładając swoje zarazki do cudzych.
    No ! Jest jeszcze po drodze umywalka ! Tyle tylko, że jeżeli nawet umyjesz ręce, to i tak wychodząc na korytarz dotkniesz klamki, którą przed tobą dotykali ci, którzy wychodząc rąk nie myli.
    Hm….. A jak to wygląda w szpitalach, na przykład na oddziale zakaźnym ? We własnym domu można umyć ręce i przed i po … a przynajmniej dać komuś w ryja. Ale to już inna bajka.

    Ps. W rozwinięciu tradycyjnie fraszka ... trochę dziwnej konstrukcji

    więcej

  2. ... dotykanie inteligencji

    Data dodania:
    wtorek, 29 listopada 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Nie jest moją intencją podsycanie atmosfery nieprzychylnością, jaką można odczuć obserwując zachowania i wypowiedzi niektórych radnych. Nie chcę, aby ten tekst tak był odebrany, ale ciągle jeszcze z przychylnością, ale też zarazem z zatroskaniem patrzę na wszystko to, co się dzieje w naszym mieście i na to, co się nie dzieje, a dziać się powinno. Podobno jest tak, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jest jednak także i tak, że mamy do czynienia z tematami, gdzie duże pieniądze nie są potrzebne (czasem nie chodzi o pieniądze z budżetu gminy), a podjęte kroki mogą przyczynić się do lepszego postrzegania działań gospodarza miasta.
    Nie jest też moją intencją swoiste wyżywanie się na moich – z minionych lat mojej pracy w Urzędzie – koleżankach i kolegach, a tylko i wyłącznie poprawienie tego, co jest zauważane i nieprzychylnie komentowane przez mieszkańców Mysłowic.
    Mam tu na myśli m.in. sprawowanie nadzoru nad stanem oznakowania pionowego dróg w odniesieniu do potrzeby przycięcia gałęzi drzew. Roboty drogowe (mechaniczne roboty ziemne na poboczu) przy przebudowie ul. Katowickiej są prowadzone w sposób urągające kulturze wykonywania takich prac przez poważną firmę, której nie są obce roboty inżynieryjne. Ten temat dotyczy m.in. też istniejącego, a kaleczonego w wielu przypadkach drzewostanu.
    Nie działa tak, jak działać powinna zaprojektowana i wykonana sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu ul. Katowicka-Szopena, nie widać poprawności działania monitoringu ruchu drogowego (kamery nad sygnalizatorami) i sterowania sygnalizacją świetlną na skrzyżowaniu ul. Katowicka-Oswięcimska-Mikołowska. Jeżeli jednym z zadań sygnalizacji jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego, to trudno racjonalnie tłumaczyć zaniechanie dokonywania napraw. Widocznego od wielu miesięcy uszkodzenia sygnalizatora przy Mikołowskiej-Moniuszki nie da się dłużej bronić. To mieszkańcy „nie widzą” żadnych działań firmy zajmującej się konserwacją sygnalizacji. Tłumaczenie na sesji Rady Miasta, że cała sygnalizacja w mieście jest do wymiany i zepsute są styczniki i przekaźniki, przerasta przynajmniej moją wyobraźnię, ale też obraża inteligencję pozostałych mieszkańców miasta. Szkoda, że nie obraża inteligencji niektórych radnych.
    Klosze latarń parkowych w rejonie samego tylko Placu Wolności są bardzo brudne i na dodatek część tych latarń świeci na biało i żółtawo. Zresztą występują tu znaczne braki w źródłach światła i kloszach. Można przecież dokonać stosownego przegrupowania kloszy wraz z ich systematycznym (okresowym) czyszczeniem i pozytywny efekt będzie natychmiast widoczny. Jakoś przecież funkcjonuje (obowiązuje) chyba umowa na konserwację oświetlenia i sygnalizacji.
    Z mojej analizy obowiązujących przepisów prawa i materiałów przetargowych jednej z miejskich jednostek wynika, że można co roku zaoszczędzić po kilka (może nawet kilkanaście) tysięcy złotych i tym samym przeznaczyć je np. na działania o których wyżej wspomniałem. Ten temat pozostawiam do merytorycznego omówienia podczas ewentualnego spotkania, na które … chętnie dam się zaprosić.
    Liczę na to, że Prezydent Lasok nie odbierze tego felietonu, jako „mącenia” ze strony Nowych Mysłowic. Myślę, że już niedługo – minie przecież za chwilę rok sprawowania władzy przez Radę i Prezydenta – wielu znajdzie się chętnych do tak zwanego rozliczania.
    Tekst ten jest działaniem w dobrej wierze i pokazanie, że czasem niewielkim nakładem sił i środków można zdziałać coś, co stanie się widoczne i zostanie dobrze ocenione. Takich tematów na pewno jest więcej i na pewno też więcej jest takich, którzy zechcą je wskazać i pokazać (zaproponować) rozwiązania. Można, nawet trzeba ich znaleźć.

    s. Franciszka i Heleny

    Ps. Jeszcze moja fraszka …na „okoliczność”

    więcej

  3. ...ambicje ?

    Data dodania:
    sobota, 29 października 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Nie towarzyszy mi radość – podwójnie nawet nie mam się z czego cieszyć – ani mi się radować, że się Prezydentowi Lasokowi na Jego Urzędzie nie wiedzie. To tylko i aż tyle, ze szkodą dla mieszkańców. I nie towarzyszy mi radość też dlatego, że wielu psioczyło (Ha! Żeby tylko) na Prezydenta Osyrę, a tymczasem już teraz słychać psioczenia na obecnego. Są tacy, - nawet wśród moich kolegów - którzy Go chwalą. Tyle tylko, że za bzdety, a nie za konkrety. Nie wiem, co o tym myślą radni wszystkich tzw. opcji. O niektórych radnych z Klubu „Nowych Mysłowic” nie chce mi się gadać (tym bardziej pisać), bo dali ciała. To było do przewidzenia, ale Grzegorz Osyra dzisiaj zbiera żniwo swoich przemyśleń. Na ten ból wystarczy jednak w zupełności tabletka od Goździkowej i … karawana idzie dalej. Radny Wójtowicz jak zwykle zachował się jak szuja – doprowadził do zmiany nazwy Klubu Radnych z „Nowe Mysłowice” na „Wspólnie dla Mysłowic”. Cóż za rewolucyjna zmiana! Coś na kształt operacji jego ulubionego Fidela Castro. Ja pierdziu! Długo nad tym specjalnie nie myślał. Od początku tej kadencji widocznie nic nie robił dla Mysłowic (?), ale za to teraz … „wspólnie”. Za to teraz się zmienił jak Jarosław po katastrofie. „Wspólnie …” to Mu się nawet gadać nie chce. Radny Wójtowicz wraz z Radnym Tomankiem nie poinformowali Stowarzyszenia, z którego startowali w wyborach do Rady, że zmiana nazwy Klubu Radnych chodzi Im po głowach. Bo przecież, po co? Oni są ponad, a reszta nie jest warta Ich słowa. Ciekawe, kto z tej piątki Radnych pokaże, że ma jaja. Nie zdziwiłbym się, gdyby się miało okazać, że tylko … kobieta.

    A w rozwinięciu ... fraszka na temat ...

    więcej

  4. „…w każdej chwili swej legendy masz początek…”

    Data dodania:
    niedziela, 23 października 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Moim szefem, ale też i kolegą jest profesor Paweł Bożyk. To „prawdziwy belwederski” profesor. Był swego czasu – a nie należał do PZPR-u – doradcą Edwarda Gierka. I nie zadawajcie mi pytania, czy to On spartolił sprawę. Decyzje były podejmowane przez polityków, a nie fachowców. Piszę o politykach w liczbie mnogiej, bo … póki co nie były to czasy dyktatury jednego człowieka … z wnętrza tego kraju. Był też przecież jeszcze tzw. Wielki Brat. Byli obok Edwarda Gierka inni, mniej czy więcej „wpływowi” politycy. Zostawiając ten element z boku i tak daje się słyszeć sporo westchnień typu „komuno wróć”. Profesor Bożyk napisał ostatnio prawie biograficzną książkę pt. „Hanka Miłość Polityka”.

    więcej

  5. 3 sekundy na Bałkanach

    Data dodania:
    środa, 17 sierpnia 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Dlaczego 3 sekundy? Ano dlatego, że moje kilkakrotne podróże w ten rejon to tylko moment w niesłychanej i przebogatej historii tej części Europy. Po powrocie poszperałem trochę w internecie i to, na co udało mi się trafić (na ile mogłem przeznaczyć odrobinę czasu), to co jest tam prawdziwe, jest kolejnym, wielkim skurwysyństwem świata polityki. Świat zapierdala swoją drogą. Iluś tam w Hadze pierdzi od czasu do czasu w stołki i sądzi (!), że naprawia cały Świat. Mają jaja jak oliwki (z całym szacunkiem dla tego drzewa). Żyjemy w wielkim fałszu i obłudzie, bo nikt na 100 % nie odpowie na pytania typu: kto, kogo, kiedy, za co, na czyj rozkaz, za jakich państw i religii tego świata przyzwoleniem itd. itd. itd. mordował ?
    Kurwa mać ! Toż to było 20 minut temu ! 20 minut temu w Europie ! Nie usprawiedliwiam podobnych konfliktów i zbrodni w innych częściach świata, tylko czym my, europejczycy chcemy się w świecie szczycić ?
    W rozwinięciu umieściłem swój wiersz - ot taki jak czułem - po wysłuchaniu sympatycznej Polki (tam mieszkającej na stałe), która wspominała między innymi o tym, jak w Sarajewie strzelano do głodnych dzieci zrywających jabłka.

    Ps. Wiersz zawiera na końcu dziwaczny rym ... i nie mam za co klasyków przepraszać. Śpij dobrze, kurwa mać, moja Europo i mój Świecie !

    więcej

  6. I Have a Dream

    Data dodania:
    poniedziałek, 11 lipca 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Nie jestem Martin Luther King, ale tak jak i on kiedyś, mogę dzisiaj powiedzieć „I have a dream”. Tak, mam marzenie, że moi koledzy tj. Grzegorz Osyra i Edward Lasok są w dalszym ciągu kolegami. Kto kogo ma, i kiedy i gdzie – czasami bywa, że głęboko w dupie – to zupełnie inna sprawa … . Życie jest pełne niespodzianek i nieprawdopodobnych często zwrotów akcji.
    Gdyby tak poszufladkować tych, którzy przewinęli i jeszcze będą się przewijać przez nasze życie, no to w tym meblu szufladek pewnie by było bez liku. Przynajmniej w moim meblu.
    No bo tak:
    - szuflada dla nieznajomych (takich, co przemkną tylko) – jedna, może być duża,
    - szuflada dla znajomych: I-go stopnia, II-go stopnia … i tak do dziesięciu,
    - szuflada dla kolegów: I-go stopnia, II-go stopnia … no może jeszcze III-go stopnia i wystarczy,
    - szuflada dla koleżanek – jedna wystarczy, bo to mniej więcej jak … do jednego wora,
    - szuflada dla przyjaciół … (?). Jedna, niewielka, bo jest tylko (może na razie) taki jeden, którego nazywam przyjacielem. Prawie nikt o nim nie wie, ale za to ja wiem, że …jest ! Kiedyś, wiele lat temu, jego żona powiedziała, że jeżeli on mnie potrzebuje, to lecę w te pędy, lecz kto wie jak by się zachował gdybym to ja potrzebował jego pomocy? Nie obchodzi mnie to, wystarczy że wiem, że jest.
    - szuflada dla takich jak red. Grażyna Haska, czyli dla takich jak i jej podwładni, którzy dolewają tylko oliwy do ognia bo jeszcze się nie dogrzali dostatecznie przy pisaniu o Osyrze.
    Dlaczego o tym piszę? No cóż – nie wygrał wyborów prezydenckich ulubieniec pani redaktor mój kolega Bernard Pastuszka, to nie zmieniła specjalnie stylu i wali jak w bęben w Prezydenta Lasoka - a w CT „po porannej kawie” z 7 lipca - i w całą Radę. Mnie wcale to nie cieszy. Mnie się marzy – mam marzenie o normalności w zarządzaniu naszym miastem.
    Pisanie, że radni „przełknęli” 56 milionów złotych długu jaki ciąży nad Mysłowicami i 130 milionów złotych poręczeń jest podburzaniem mieszkańców, aby wzięli sprawy w swoje ręce i … wyciągnęli taczki. A podburzanie jest niegodne redaktora naczelnego gazety.

    Ps. Póki co mam mebel z jedną, ekstra szufladą dla Przyjaciela nad przyjaciółmi. To jest szuflada na co dzień i od święta, pięknie wymoszczona i na stale wysunięta.

    … a fraszka ?

    więcej

  7. ... MPWiK będzie karać gminę ?

    Data dodania:
    niedziela, 03 lipca 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Gdy czyta się ostrzeżenie i straszenie zarazem przez MPWiK ( w „Co Tydzień” z 22.06. br.) to zamiast wody na … dobrą kawę gotuje się krew. Wyniosłem ze szkoły (nie ukradłem !) wiedzę o podziale kanalizacji. Między innymi dzieli się ją na sanitarną, deszczową i ogólnospławną. Ta ostatnia w uproszczeniu to nic innego jak ...

    więcej

  8. ... do kopalni czy do piaskownicy ?

    Data dodania:
    poniedziałek, 27 czerwca 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Nie jest to moje gwizdanie ze środka tłumu, ani używanie wulgaryzmów zza ostatniego szeregu – jest to coś, co jest śląskim tłumaczeniem słów: kłamią nieudacznicy.

    A więc „ciulają paciuloki”

    Podczas spotkania w MCK (16 września 2006 roku) z udziałem między innymi Waldemara Mroza i Ryszarda Ucieszyńskiego okazało się, że braci górniczej (cha, cha, cha...) można bezkarnie wciskać każdy kit. Ci dwaj wysocy rangą bracia górnicy (cha, cha, cha...) są cieniutcy z matematyki i ekonomii. Dlaczego tak twierdzę? Ano chociażby tylko dlatego, że według nich:

    - Kopalnia Mysłowice posiada zasoby na 10 lat - o klasie energetycznej 24
    - Kopalnia Wesoła posiada zasoby na 30 lat - o klasie energetycznej 21

    A co dalej? Oni pokażą nam jak się „ciula”, żeby osiągnąć klasę 23 (!)
    – nie, nie na sortowni (zresztą, na której?), a jak zwykle na papierze.

    I tu zagadka– zadanie z matematyki dla wyżej wymienionych (w sprawie nagrody proszę o kontakt) – na jak długo wystarczy węgla z kopalni Mysłowice, przy planowanym wysokim wydobyciu na Wesołej (i znaczących dla tego wysokiego wydobycia technicznych możliwościach szybów) ... i przy takim „ciulaniu”?

    Ps.
    Nie martw się na zapas braci górnicza – w „ciulaniu” da się jeszcze wymieszać węgiel kamienny z... „Niwki” z węglem brunatnym z drugiego końca Polski.
    Już „styknie”, kończę, bo zabrnę za daleko – już i tak użyłem słów o końcu Polski.

    No i jeszcze fraszka ...

    więcej

  9. Jeszcze ciut, ciut o ... siatkówce

    Data dodania:
    czwartek, 23 czerwca 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Przedstawiam (w rozwinięciu) fraszkę napisaną na okoliczność takiej jednej scenki z meczu finałowego siatkówki plażowej z cyklu World Tour Mysłowice 2011 na Słupnej. Wśród kibiców usiadł były prezydent Grzegorz Osyra. Tak, ten Grzegorz Osyra, który "sprowadził" te rozgrywki do naszego miasta.Gdyby spojrzeć na to z perspektywy obecnego prezydenta Edwarda Lasoka, to można wyciągnąć wniosek, że dzisiejszy włodarz nie jest na "nie" wobec tego turnieju, bo nie zrobił uniku, a wręcz wpisał się w nagradzanie zwycięzców. A więc można uznać, że przynajmniej On - Edward Lasok - nie olał tej zainicjowanej przez swego poprzednika imprezy.
    I za to należą Mu się słowa uznania.
    Zaś co do tego, gdzie usiadł zasłużony dla tej imprezy Grzegorz Osyra? Ano usiadł tam, gdzie mógł usiąść bez żadnych ceregieli. Ano tam, gdzie nikt nie lipił na Niego gałami jak na trędowatego. Ano nie usiadł tam, gdzie nie przewidziano dla niego miejsca.

    więcej

  10. ... KOZIE ŚMIERC

    Data dodania:
    środa, 22 czerwca 2011
    Dodane przez:
    Wojciech Pawlik

    Zastanawiałem się, czy nie „pobajerować” trochę z wejściem na stronę mojego bloga. Skąd myślenie o tym? Otóż miotają mną różnorakie uczucia – od tekstów na „tak” po treści na „nie”. Klasyfikację pozostawiam czytelnikom. Innym, takim pseudo działem będą fraszki (ot, tak mnie czasem „dopadnie”). Będą różnotematyczne … aż po „łkropnie świńtuchowate”. Z góry dziękuję za opinie.
    A jeżeli ich nie będzie, to !!! … obiecuję, że też o tym fraszkę ułożę.

    Bójcie/nie bójcie się* (* odpowiednio skreślcie sami).

    Ps. Za wulgaryzmy nie przepraszam. Proszę przymrużyć oko. A zresztą, kto pierwszy rzuci kamień?

    więcej